freud
Embryo
Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 26 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
quote:
Originally posted by Soanseth
Wersja którą podałem, to tylko plotka którą poczęstował mnie znajomy. Sam nie próbował się doszukiwać prawdy. Twoja jednak wydaje się na tyle dobra, że jestem w stanie w nią uwierzyć
chciałem tylko zdementować ową plotkę (o której pierwszy raz usłyszałem tutaj... a naprawdę wiele rzeczy wiem na temat diru - szczególnie Kyo)... nie zachęcać do niczego (w tym wypadku próby zrozumienia Kyo czy go polubienia) - cieszę się że to jasne
Pandora - to bardzo ciekawe, co piszesz, nigdy o tym nie słyszałem i naprawdę ma to sens...
Przy okazji przypomniałaś mi jeszcze jedną z moich opinii na temat Kyo i jego samookaleczania... mianowicie, że ból psychiczny/emocjonalny jaki odczuwa śpiewając, przeżywając ponownie to o czym napisał (bo przecież widać, że są to rzeczy osobiste - mimo że sam Kyo nigdy tego nie potwierdził ani nie zaprzeczył - a przynajmniej w jakiś sposób bardzo dla niego ważne) jest tak silny, że Kyo nie może tego znieść, właśnie - traci kontrole - więc się okalecza, bo to co robi swojemu ciału może kontrolować, ból jaki odczuwa na skórze i smak krwi w ustach odciąga jego myśli od emocji które wypalają go od środka.
Ja wiem, że to brzmi cholernie lirycznie, aczkolwiek każdy z nas przecież przeżywał coś tak bardzo, że nie był w stanie tego znieść, myślał, że zaraz oszaleje, a wszystko wokół było przeciw nam, racja?
|
Sob 1:20, 31 Sty 2009 |
|
|
|
|
|
Rain
Beautiful the Virgin
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 948 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
|
Jak najprawdziwsza racja...
Ja sama Kyo po prostu uwielbiam. Szczerze mnie nie obchodzi jaki on jest... Kocham go za muzykę i to że tak wiele serca wkłada w to co robi. Może to zabrzmieć bezsensownie, ale to właśnie Kyo (jaki by nie był, jakby się nie zachowywał i co by nie robił) nadaje charakteru zespołowi. Jest tak, że poznaje się po głosie. Ci co znają i kochają DeGa oczywiście mogą zaprzeczyć. Ja się zgadzam, ale ktoś nie zaznajomiony, lub inaczej podchodzący do sprawy, rozpoznawać będzie zespół właśnie po wokaliście... I nie mówię tu tylko o głosie. Bo przecież wokalista nawet na scenie staje się mimo wszystko najbardziej widoczny (wcale nie twierdzę że perkusja zasłania całego Shinyę XP).
Spotkałam się z paroma osobami co to uwielbiają Kyo właśnie za samookaleczenie się i moja koleżanka dostaje niemal orgazmu jak widzi na teledyskach fałszywe wymiociny lub też inne tym podobne rzeczy. Wszystko rozumiem choć mnie samej to się specjalnie nie podoba, ale skoro taki jego sposób (jak mówicie) na wyładowanie emocji, to cóż... po prostu się zgadzam. Dopóki pozwala mu to być TYM Kyo, niech to robi... (tak... wiem xD od roku nie robi... ale rozumiecie sens? )
Mam nadzieję że nie pokręciłam za bardzo, bo kiedy przychodzi mi mówić o Dir en Grey, nie potrafię utrzymać na wodzy emocji. To jest mój najukochańszy zespół i nawet mówiąc o nim, czuję go całym ciałem...
Oh... i jeszcze takie PS. O tym że nie lubi jak go nazywają "kawaii" oczywiście słyszałam. Ale to było raczej powiedziane nie w kontekście że on dlatego się samookalecza na scenie ale dlatego stara się wykreować swój image na jak najobrzydliwszy (w sensie wyglądu). Tyle co mi się obiło w tej sprawie o uszy xD
Ostatnio zmieniony przez Rain dnia Nie 16:56, 01 Lut 2009, w całości zmieniany 1 raz
|
Nie 16:53, 01 Lut 2009 |
|
|
freud
Embryo
Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 26 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
powiedzmy, że rozumiem o co ci chodzi ^^
a co do kawaii... no zastanówmy się i nawet cofnijmy w czasie, czy 25 letni facet (jakikolwiek) lubi być nazywany słodkim/uroczym? no nie sądzę... co dopiero typ po 30tce xp
nie no owszem, czasem moze dziewczyna powiedziec 'och slodki jestes, dziękuję za prezent' ale nie ze sie wygląda slodko... wiec mu się nie dziwię, dodatkowo faktycznie on kreuje się (albo kreowal) na jak najbardziej odrażającą istotę....]
właściwie to ciekawe, czy to japonskie fanki nazwaly go kawaii czy raczej zagraniczne?
|
Śro 18:24, 04 Lut 2009 |
|
|
germanizacja
Położny Rechoczący Pieniek
Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 2330 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Myślę, że zagraniczne, bo "kawaii" to takie cool słowo i idealnie pasuje do jrockersów xp Ech, końcu kobiety kochają zbuntowanych.
Nie żebym z przekąsem to mówiła, wszakże sama kiedyś uważałam, że nie ma nic piękniejszego od rzygania Kyo. (zrzućcie winę na co chcecie) XDDD
Ostatnio zmieniony przez germanizacja dnia Śro 19:13, 04 Lut 2009, w całości zmieniany 2 razy
|
Śro 19:09, 04 Lut 2009 |
|
|
Rain
Beautiful the Virgin
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 948 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
|
Ależ w tym nie ma nic złego ze tak uważałaś... Po prostu przytoczyłam osobę która była taka... Mnie się to też podobało. Ostatnio bardziej zobojętniałam... Przeżyłam koncert na którym o mało nie nogi nie odmówiły mi posłuszeństwa i na którym ryczałam jak jakiś debil... Ale co tam...
Ah i cieszę się że zostałam zrozumiana. Nie wielu ludzi potrafi mnie zrozumieć.
oczywiście zgadzam się że jest to normalne być złym kiedy nazywają faceta kawaii. Ja też bym była gdyby mnie tak nazywano, mimo iż facetem nie jestem... No to jest po prostu takie... jakby ktoś nie traktował cię poważnie tylko chciał po łepku poklepać i powiedzieć "dobre dziecko" brrr....
|
Śro 21:50, 04 Lut 2009 |
|
|
MiedzianaKal
Murder Toy in the Closet
Dołączył: 22 Gru 2008
Posty: 401 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mars
|
Lubię Kyo. Znaczy... Jego głos lubię, bo go nie znam w zasadzie. Znaczy Kyo nie znam.
Naprawdę mi się podoba, jak Kyo śpiewa. Naprawdę. Kiedy nie jęczy/wyje/wrzeszczy/śpiewa fałszywie/śpiewa nie-w-swojej-tonacji to naprawdę ładnie brzmi. Nawet kiedy robi wymienione powyżej rzeczy, to mi się podoba. Bo to dodaje klimau, pradziwości, oryginalności i emocji.
|
Śro 17:56, 13 Maj 2009 |
|
|
Kiyoko Ichigo
Ghost
Dołączył: 23 Wrz 2008
Posty: 616 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zakład Pogrzebowy
|
A ja lubię muzykę Deg dlatego, że jest taka...taka jaka chciałabym żeby była. Można się przy niej poryczeć, dobrze się bawić i dać upust emocjom. Poza tym są jednym z pierwszych japońskich zespołów jakie miałam okazję poznać.
|
Śro 18:45, 13 Maj 2009 |
|
|
MiedzianaKal
Murder Toy in the Closet
Dołączył: 22 Gru 2008
Posty: 401 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mars
|
Ze wszystkich płyt Diru najmniej podoba mk się Kai. Nie lubię i już, jest nudna, przerabiana i mało rockowa >.<. A kocham DeG za mnogość emocji i, jak pisze Kiyoko:
quote:
Originally posted by Kiyoko Ichigo
Można się przy niej poryczeć, dobrze się bawić i dać upust emocjom. P
Co prawda moim pierwszym japońskim zespołem nie są, ale kocham ich z całego serca
|
Śro 19:18, 13 Maj 2009 |
|
|
Kiyoko Ichigo
Ghost
Dołączył: 23 Wrz 2008
Posty: 616 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zakład Pogrzebowy
|
Bardzo podoba mi się ich ostatnia płyta Uroboros (szczególnie Glass Skin, Dozing Green i Vinushka). Bardzo lubię też The Marrow of a Bone (dosyć oryginalny tytuł-bardzo w ich stylu) i Six Ugly właśnie
|
Czw 14:47, 14 Maj 2009 |
|
|
MiedzianaKal
Murder Toy in the Closet
Dołączył: 22 Gru 2008
Posty: 401 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mars
|
Uroboros jest, dobry, ale nie najlepszy. Przynajmniej dla mnie. Ulubionym albumem jest Macabre, Kyo tak ładnie tam śpiewa i jest świetna muzyka. Chciałabym pocłuchać wersji akustycznych. Podoba mi się też The Marrow of a Bone, jest taka mocna. Withering to death i też Six Ugly xD Jest taka... Pozytywna! I większość piosenek z Kisou kocham.
|
Pią 14:09, 15 Maj 2009 |
|
|
Hikari
Prayer
Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 330 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kyoto >3
|
Nikt nie wspomniał o GAUZE~ Jakiś czas temu był to mój ulubiony album, po wydaniu UROBOROS jeden z dwóch faworytów. Obecnie moim ulubionym albumem jest ten, którego w danej chwili słucham. Kocham wszystkie płyty, w każdej podoba mi się co innego, bo każda jest inna od poprzedniczki.
Nie wliczam do tego płytki KAI, bo to remix album, a nie całkiem nowe utwory...
|
Sob 14:54, 13 Cze 2009 |
|
|
MiedzianaKal
Murder Toy in the Closet
Dołączył: 22 Gru 2008
Posty: 401 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Mars
|
Drażni mnie perkusja w Zakuro. Naprawdę mnie drażni. Bo kocham tą piosenkę, a tam, przez większość niej, jest pam pam,pa pam, pam i w talerze. O dżizys. Zagłusza mi gitarę w niektórych momentach i rozprasza przy słuchaniu Kyo. A ta piosenka NAPRAWDĘ mi się podoba >.<
|
Pon 20:16, 15 Cze 2009 |
|
|
EmiOffender
Wieszcz Utopii
Dołączył: 25 Sie 2008
Posty: 431 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ze snów i okolic
|
Hmm możliwe ;p Ja nic nie mam do tej perkusji *dziwna?!*
Chyba najbardziej lubię Uroborosa... A dlatego, że na nim polubiłam zdecydowaną większość piosenki, no, prawie wszystkie, a z innych albumów to różnie mam. Jednoznacznie nie mogę powiedzieć, który, musiałabym wszystkie ulubione zebrać w jeden^^ Ale o czym tu ja gadam?!
Diru zajmują u mnie miejsce 2 z najbardziej podziwianych zespołów *1 - GazettE!!! ;p* i pomimo, iż znam ich stosunkowo od niedawna, wielbię.
|
Czw 0:29, 23 Lip 2009 |
|
|
Qliphoth
Embryo
Dołączył: 26 Lip 2009
Posty: 45 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Również znam Dir en grey raczej krótko: z wydawnictwami kapeli począłem zapoznawać się bliżej dopiero na początku tego roku. Co prawda gdzieś tam "undecided", a chwilę potem kawałki z "THE MARROW OF A BONE" pobrzdąkiwały mi w odtwarzaczu, jednakowoż nie darzyłem ich głębszym uczuciem. Do zespołu przekonał mnie początkowo najnowszy CD ("Vinushka", "Glass Skin", "Dozing Green", "Gaika, Chinmoku ga..." albo "Doukoku to Sarinu"), potem jak lawina na mojej playliście pojawiały się kolejno wszystkie albumy oraz single z jakże bogatej dyskografii Diru.
Choć na każdej płytce znaleźć mogę coś dla siebie, to za ulubiony z całą pewnością podać mogę ich debiut - "GAUZE" - przede wszystkim za ukochany "raison detre", przy którego refrenie (p. mój podpis) nie raz płakałem, podobnie do Kyo rozdrapywałem skórę, a także równie dobre "Akuro no Oka", "304 Goushitsu..." czy kojarzącą mi się trochę z polskim disco "Yurameki". Kocham tę z lekka kiczowatą atmosferę, pozwolę sobie na wprowadzenie neologizmu, "true visual kei" :-) Szkoda trochę, iż zespół rozwinął się w kierunku eksperymentalnego metalu, ale growl i krzyki (zwłaszcza te ostatnie) wokalisty nie są przecież najgorsze - przeciwnie: znakomite. Deg z okresu vk i obecny to moim zdaniem po trosze dwa różne bandy. W każdym razie muzycznie, gdyż tekstowo - jak można zauważyć - panuje u Kyo-samy niejaka artystyczna, piękna, lecz jednak, stagnacja. Wciąż pojawiają się tu i ówdzie te same motywy: morderstwa (na tle seksualnym, samobójstwa, aborcje), brak akceptacji, poczucie wyobcowania, nienawiść i wściekłość, smutek, cierpienia nieszczęśliwej miłości... nie żeby taki stan rzeczy jakoś specjalnie mi przeszkadzał, gdyż na swój sposób kocham (prawie) każdy ich utwór. Płakałem, gdy nie mogłem pojechać na czerwcowy ich koncert.
Dir en grey także dla mnie mimo wielkiej miłości, szacunku itp. uczuciowych farmazonów pozostanie chyba zawsze "tym drugim". Na prowadzenie od 1,5 roku wybija się bowiem w pewnym sensie ich kalka - RENTRER EN SOI. Pierwsza i jedyna grupa muzyczna, która doprowadziła mnie do takiego - ponownego - rozchwiania emocjonalnego. O tym jednak w stosownym wątku.
Ostatnio zmieniony przez Qliphoth dnia Nie 1:19, 26 Lip 2009, w całości zmieniany 1 raz
|
Nie 1:18, 26 Lip 2009 |
|
|
germanizacja
Położny Rechoczący Pieniek
Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 2330 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Ale... "Gauze" nie był debiutem Dir en Grey. Debiutem była "Missa"
Co nie zmienia faktu, że wg. mnie to właśnie Gauze jest 'lepszą' płytą. (Chociaż perkusja w Garden brzmiąca jak uderzanie w wiadro... coś pięknego <zlezka>)
Btw. szkoda, że nie było Cię na koncercie.
|
Wto 17:28, 28 Lip 2009 |
|
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB: © 2001, 2002 phpBB
Group |